|
Uratowali się 09 Jul 2010 |
||
|
Piłkarze JKS-u rzutem na taśmę uratowali się w IV lidze. To był niezwykle trudny sezon dla naszej drużyny... Po pierwszej części sezonu JKS znajdował się w bardzo trudnej sytuacji. Ostatnie miejsce w tabeli i raptem 11 punktów na koncie sprawiało, że spadek do ligi okręgowej wydawał się być tylko kwestią czasu. Taki rozwój wypadków byłby po prostu kompromitacją. Na szczęście władze klubu w trakcie zimowej przerwy w rozgrywkach wyciągnęły wnioski z popełnionych błędów. - Postawiliśmy wszystko na jedną kartkę, nie było sensu zwlekać ze zmianami. Mieliśmy świadomość, że w zespole potrzebna jest świeża krew. W związku z tym uruchomiłem swoje kontakty na Ukrainie, dzięki czemu sprowadziliśmy 5 zawodników zza naszej wschodniej granicy. Jak się później okazało, były to bardzo udane transfery - ocenia Robert Dudek, kierownik JKS-u. Ponadto w zespole pojawili się także zawodnicy ze Skawinki Skawina. Warto nadmienić, że jarosławski klub pozyskał łącznie w przerwie zimowej 8 zawodników, co jest raczej niespotykane wśród innych drużyn z IV ligi. Zając na posterunku... Oprócz zatrudnienia nowych zawodników, działacze klubu musieli także znaleźć odpowiedniego szkoleniowca, który podjąłby się ratowania drużyny z opresji. Chętnym do podjęcia takiego wyzwania okazał się były szkoleniowiec Siarki Tarnobrzeg, a w przeszłości piłkarz Stali Stalowa Wola, Jarosław Zając. Absolwent szkoły trenerskiej we włoskiej Ankonie ochoczo wziął się do pracy i ani przez w chwile nie zwątpił w powodzenie misji. Wielu, jednak nie wierzyło w szczęśliwe zakończenie, zwłaszcza, że JKS w pierwszych trzech wiosennych pojedynkach zdobył zaledwie 1 punkt. Jednak w kolejnych meczach ręce same składały się do oklasków, bo poziom gry oraz wyniki napawały optymizmem. Ukraińcy postrachem ligi... Szybko stało się jasne, że nowoprzybyli gracze będą głównymi postaciami w zespole. To oni wzięli na siebie największą odpowiedzialność i nadawali tempo w grze, a trener Zając umiejętnie przydzielał im role na boisku. - Najlepiej świadczą o tym dokonania Andrija Muzyczuka i Viktora Kossaka. Obaj strzelili po 9 goli i niejednokrotnie zapewniali nam zwycięstwo w ostatnich minutach - mówi Dudek i po chwili dodaje - Trzeba też pamiętać, że inny z naszych piłkarzy, Andrij Malyk jest również nominalnym napastnikiem lecz z konieczności przesunęliśmy go do linii pomocy. Gdyby nie to, pewnie miałby o wiele więcej okazji do strzelenia bramek - podkreśla kierownik JKS-u. Jarosławskim kibicom, chyba najdłużej pozostanie w pamięci bramka tego pierwszego w arcyważnym meczu ze Strumykiem Malawa, kiedy to w doliczonym czasie gry zapewnił swojemu zespołowi komplet punktów. O nowej, lepszej jakości, jaką wnieśli do gry wszyscy pozyskani zawodnicy świadczą też inne mecze, jak choćby ten z Orłem Przeworsk. Mimo, że JKS w starciu z zespołem walczącym o awans był skazywany na pożarcie, to dzięki bardzo dobrej grze odniósł efektowne zwycięstwo 3-1. zrodlo:Gazeta Jaroslawska |
||
|















